Castle Party okazało się niczym nadzwyczajnym. CP odznaczone, ostatni raz tłukę się 100 Km aby zobaczyć zboczeńców. No to jutro wyprowadzka do Wrocławia.
wtorek, 3 sierpnia 2010
czwartek, 29 lipca 2010
środa, 21 lipca 2010
czwartek, 15 lipca 2010


Katowice. Tu niespodzianka! Po zagorzałej walce dobra ze złem udało mi się przejść pierwszy etap. W sumie zadajecie sobie pytanie co takiego stresującego jest w pierwszym etapie czyli ocenie teczek? Otóż kiedy wbiega się w ostatniej chwili na sale zostaje się zatrzymanym za brak odpowiedniego kwitku to może człowieka wkurwić. Ale w pewnym momencie cud! Jahwe Allach Kriszna czy inne Światowidy litują się nad biednym człowiekiem. Dziwnym zbiegiem okoliczności przy pakowaniu kwit zaplątał się torbie. W ostatniej chwili rzucam prace na parapet. Od tego czasu dostaje gratis 4 godziny pracy komisji na opróżnienie spodni po tym nie zbyt udanym początku.
Wieczorem już pełni nadziei że następnego ranka wyśpię się już we własnym łóżku, dostajemy wyniki.
Tutaj mała przerwa na zwinięcie języka i podniesienie szczęki z chodnika.
Dostałem się do drugiego etapu! Zawsze zawsze mogę się pochwalić, że dostałem się do pierwszej trzydziestki z stu trzydziestu wyjadaczy. Tego dnia zostało już mi tylko kilka godzin marszu w pełnym ekwipunku i szukanie jakiegoś noclegu...
Trudny wybór. Pensjonat nad klubem gogo i łózka ociekające płynami ustrojowymi czy hotel gdzie za jedną noc życzą sobie 160zł?? Do tej pory zastanawiam się co bym wybrał jak bym w końcu nie zalazł hotelu robotniczego pełnego wygłodniałych trawy górników.
Oczywiście żaden z dwóch autystycznych portierów nie mógł znaleźć nic oprócz dwójek. Ale zawsze to i tak stówę do przodu.. Mały posiłek z końcówki piersiówki i spać.
Rano pobudka, dojazd na uczelnie. Na wejście otrzymujemy po rolce slajdu, jakiś fuji najniższa półka iso 400, 36 klatek .
Dwa tematy:
"Moje buty"- w trzech kadrach
"Człowiek i stół"- w siedmiu kadrach
Świetnie... Buty ok. nie ma problemu, do CCC, dziecięce buciki za 15 pln i krótka historyjka na dworcu. Ktoś chce buty rozmiar 29?
Drugi temat gorzej, zero pomysłu... Kilka reporterskich przyczajonych ujęć tele na targowisku. W ten sposób oto wykopałem sobie grób...
Ale za to w wolnym czasie który teoretycznie miałem przeznaczyć na zdjęcia zdążyłem zwiedzić galerie sztuki i imponującą wystawę Andiego Warholma składającą się z jednego dzieła... Mao Tse-Tung bodajże.
Zdałem slajdy, poczekałem kilka godzin na ich wywołanie,oprawiłem w rzutnikowe ramki wybrane klatki i już o 22 telefonicznie dowiedziałem się, że grób który wcześniej wykopałem okazał się wystarczająco głęboki aby pochować w nim resztki nadziei.
No i cóż? No i Wrocław... Czuję, że się nie dogadamy.
P.S.
Przyrzekam umyć skaner i pomyśleć nad powiększalnikiem aby nie robił takich obsyfionych zdjęć.
Cholera napisałem najdłuższą notkę w życiu a dalej nie mogę usnąć...
środa, 14 lipca 2010
wtorek, 13 lipca 2010
piątek, 9 lipca 2010
sobota, 19 czerwca 2010


Dla ciekawskich którzy nie wiedzą jak wygląda indeks analogowo.
INDEKS
Potrzebujemy:
Kawałek szyby najlepiej 2mm, papier światłoczuły, klisze, powiększalnik lub inne światło padające prostopadle.
Sposób przyrządzenia:
W ciemni przy włączonym czerwonym świetle układamy pod powiększalnikiem swoistą kanapkę na spód kładziemy papier światłoczuły na niego kładziemy klisze i wszystko przyciskamy szybką. Naświetlamy powiększalnikiem, wywołujemy i oto mamy taki piękny indeks.
Oglądać po utrwaleniu i wysuszeniu.
Smacznego
niedziela, 6 czerwca 2010
poniedziałek, 31 maja 2010
poniedziałek, 3 maja 2010
czwartek, 22 kwietnia 2010
wtorek, 20 kwietnia 2010
Ostatnio wpadłem na pomysł jak zrobić dość dokładny światłomierz. Wszystko co potrzebujemy to woltomierz prądy stałego, płytkę selenową z jakiegoś starego aparatu, białe pudełko po kliszy i trochę taśmy klejącej. Przewody z płytki selenowej łączymy z przewodami woltomierza. Płytkę wsadzamy do pudełka przyklejamy do woltomierza i gotowe. Wygląda to tak. Tylko został problem jak to skalibrować…
czwartek, 8 kwietnia 2010

Przecież amerykanie nie są mniejszymi skurwielami jak Rosja czy Niemcy. Mówią o sobie bohaterzy drugiej wojny światowej…. Że, co kurwa? Nie wiem, może ja się mylę ale jako jedyny kraj w historii świata użyła bomb atomowych w wojnie atakując obszary cywilne. Ale no cóż o tym się nie mówi, bo Ameryka przecież jest taka zajebista i walczy o pokuj dla czarnej krwi którą napędza swoje czołgi. Jedzmy hamburgery i popijajmy coca-colą, przecież jest tak świetnie. Co jest gorsze 250 tys. martwych ludzi w sekundę czy 2 milionów w 6 lat wojny? Nie da się określić kto jest większym skurwielem. Ale nieeee, nikt nie wrzuci ich do jednego worka. Nawet przeciwnie coraz więcej się z niego wyjmuje i przebacza…
Naprawdę wielce chujowy dzień. Chociaż kupiłem sobie prezent, drugi od dołu. Jedyne informacje jakie udało mi się znaleźć w sieci do tego po francusku…
Wcześniejszy Large format nie wypalił.
niedziela, 4 kwietnia 2010
sobota, 3 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)














